Jak się okazało, rodzinny interes wśród pracowników ZUS-u przynosił bardzo wysokie dochody.

Przestępstwa, w których biorą udział urzędnicy, są już na porządku dziennym. Niestety dotyczy to również takich instytucji zaufania publicznego jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

 

W ostatnich latach dużo słyszymy o wielkich przekrętach finansowych, obejmujących nawet sfery polityczne. Ich podstawową cechą jest to, że wciąż nie mają zakończenia, a prawdziwi winowajcy cieszą się dobrym i dostatnim życiem. Oczywiście ktoś tam został uwięziony, ktoś inny zapłacił jakąś karę, ale to nic, w porównaniu z tym, jak wielu zwykłych zjadaczy chleba ponosi za nich konsekwencje. Są to ludzie, którzy np. tracą wszystkie swoje oszczędności lub żyją na granicy ubóstwa, otrzymując tylko skandalicznie niskie renty, zasiłki lub emerytury. Wszystko dzieje się w białych rękawiczkach i zgodnie z przepisami, aż do momentu, jak ktoś zauważy pewne nieścisłości i to w końcu upubliczni. Weźmy na przykład nasz rodzimy Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W ostatnim roku, dyrektorzy i ich zastępcy otrzymali ponad 2 mln złotych premii. Są to wyniki przedstawione przez Super Ekspres i obejmują 43 oddziały w całej Polsce. W praktyce wychodzi to ponad 24000 premii na każdego dyrektora placówki i ponad 18000 na ich zastępców. Czy w sytuacji, kiedy ZUS powinien szukać oszczędności, takie premie to dobre rozwiązanie dla instytucji zaufania publicznego? Oczywiście nie. Świadczy to tylko o tym, że dzieje się coś bardzo niedobrego, a nawet nieuczciwego w stosunku do społeczeństwa, które odprowadza składki z nadzieją że w przyszłości zapewni im to przeżycie na określonym poziomie. Prawdziwym skandalem jest zdarzenie, które miało miejsce w Legnickim oddziale ZUS i może być odzwierciedleniem sytuacji panującej obecnie w takich placówkach lub jest tylko czubkiem góry lodowej wszystkich innych nieujawnionych jeszcze zdarzeń. To, co wydarzyło się w Legnicy, mogłoby zachwycić niejednego pisarza scenariuszy do filmów kryminalnych, a przynajmniej takich o skutecznych oszustach i zorganizowanych grupach przestępczych. Co więc wydarzyło się w legnickim oddziale ZUS?

Pracownicy tej placówki wiedzieli jak szybko wyprowadzić pieniądze i jak można się spodziewać – skorzystali z tej umiejętności. Powstało coś w rodzaju rodzinnego biznesu, tyle tylko, że za pieniądze publiczne i przeznaczone na zupełnie inny cel, niż zapełnianie portfeli spokrewnionych ze sobą osób. Jak podaje Gazeta Wyborcza, rodziny naczelników poszczególnych oddziałów zakładali firmy i szybko zgłaszali się do lokalnego oddziału o wypłatę zasiłku chorobowego.

W ten sposób udało im się wyłudzić ponad 2 mln złotych. Cały proceder polegał na tym, że matki, żony, teściowe, bracia i siostry pracownic ZUS-u zakładali działalność gospodarczą, a następnie odprowadzali składki. Nie były to jednak najniższe składki, na które normalnie decyduje się przeważająca liczba przedsiębiorców, ale znacznie wyższe, nawet po kilkaset złotych. W praktyce oznacza to, że w przypadku zgłoszenia się po zasiłek chorobowy, który przysługuje już po trzech miesiącach odprowadzania składek, otrzymają również wysoki zasiłek. Tak też się i stało. Wypłaty wynosiły nawet po kilka tysięcy złotych miesięcznie. Wystarczyło jedynie, w odpowiednim czasie dostarczyć zwolnienie lekarskie. W normalnych uczciwych warunkach inspektorzy ZUS powinni sprawdzić takie firmy oraz czy zwolnienia lekarskie zostały prawidłowo wystawione.

Nikt jednak tego nie sprawdzał. Dochodowa działalność trwała od 2011 roku. Uwikłani w nią byli pracownicy z wydziału ubezpieczeń, zasiłków oraz centrum wsparcia informatycznego. Sprawa dopiero wyszła na jaw, kiedy ktoś (prawdopodobnie inny urzędnik) anonimowo poinformował warszawską centralę o przestępstwie. Jak wykazała późniejsza kontrola, wypłacane zasiłki były niezgodne z przepisami i były dokonywane na rzecz osób powiązanych rodzinnie z pracownikami lokalnego oddziału. Sprawa oczywiście trafiła do prokuratury, natomiast w oddziale zwolniono naczelnika oraz kilku zamieszanych w przestępstwo pracowników. To jednak nie koniec sprawy, ponieważ szykują się następne zwolnienia. Jak poinformował rzecznik ZUS, dostarczono do prokuratury wszystkie dokumenty pokontrolne i z pewnością wyłudzone kwoty będą sukcesywnie odzyskiwane.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o